Poród w czasach zarazy. Dziennik

10 marca Stało się. Jestem w szpitalu. Wczoraj ciśnienie znów niebezpiecznie poszybowało w górę i postanowiliśmy nie czekać do rana. Złapaliśmy walizkę z rzeczami do porodu (nieco już zakurzoną) i pojechaliśmy na IP. Tam dowiedziałam się, że nie ma wyjścia i muszę zostać – stan przedrzucowkowy nie śpi.  Przed północą zamknęły się za mną drzwi…Continue reading Poród w czasach zarazy. Dziennik

Afirmacje pełne mocy

Temat afirmacji porodowych chodzi za mną już blisko miesiąc. Ach! Gdybym tylko wiedziała, że zamiast obmyślać najlepszy plan na zawinięcie do portu „poród” na nowych egzotycznych lądach, przyjdzie mi: stoczyć wyczerpującą walkę z morskim grypopotworem, który zaatakował nasze, Mamy i Taty Lwa, łajby; trafić na zdradzieckie prądy wysokiego ciśnienia, które niebezpiecznie znoszą mnie na mieliznę…Continue reading Afirmacje pełne mocy

Krótki post o chorowaniu

Do teoretycznej daty porodu pozostały niecałe 4 tygodnie. Brzuch nieznacznie mi opadł, a mały niecierpliwie przeciąga się na początku pasa kanału rodnego, dając pierwsze znaki gotowości do akcji. A ja? Aktualnie w panice, miotam się pomiędzy sypialnią, a tapczanową strefą zero, gdzie leży powalony grypą Tata Lwa. SPOKOJNIE, TO TYLKO… Poród? Grypa tuż przed porodem?…Continue reading Krótki post o chorowaniu

Tanecznym krokiem na porodówkę

EVERY STREET IS A DANCEFLOOR Jestem z tych, którzy kochają ruch. Był czas, kiedy tańczyłam, gdzie się da – na fridensach, zajęciach pięciu rytmów, warsztatach, pomiędzy lodówką, a kanapą. Tańczyłam, kiedy byłam szczęśliwa, w tańcu szukałam połączenia ze swoim smutkiem i strachem. W pewnym momencie swojego życia odkryłam terapeutyczny aspekt ruchu i tańca i zaczęłam…Continue reading Tanecznym krokiem na porodówkę

Stając się mamą – macierzyństwo jako proces

Niektórzy twierdzą, że kobieta staje się mamą w momencie narodzin dziecka. Kiedy rodzi się dziecko, rodzi się mama, mówią. Dla mnie proces stawania się mamą rozpoczął się dużo wcześniej. To było w momencie odczytania półksiężycowego wyniku testu ciążowego*. I nie jest to bynajmniej związane z moim poglądami w kwestii praw reprodukcyjnych, a tej jednej jedynej…Continue reading Stając się mamą – macierzyństwo jako proces

Jedz, śpij ile możesz, kochaj

Jakiś czas temu rzuciłam na facebookowe wody* pytanie o to, w jaki sposób wykorzystać ostatnie tygodnie ciąży i przygotować się na nadchodzącą zmianę. Odpowiedzi było naprawdę sporo, choć większość z nich się powtarzała. Mam wrażenie, że o tym, co tak naprawdę było istotne dla młodych mam, świadczyła nie tylko liczba powtarzających się odpowiedzi, ale ładunek…Continue reading Jedz, śpij ile możesz, kochaj

Między ciszą, a ciszą

Norwid zapytany o słowa, które według niego mają największy ładunek dramatyczny, po krótkim namyśle wybrał „za późno”. Gdybym ja, jako ciężarna nie-poetka, jeszcze jakiś czas temu miała wskazać na jedno z najbardziej dramatycznych słów związanych z ciążą, to byłaby to …”cisza”. CICHO, CORAZ CISZEJ Był taki moment na początku mojej ciąży, kiedy wokół mnie zaczęło…Continue reading Między ciszą, a ciszą

S.O.S. jadę na SOR!

„Panie doktorze! Pan się nade mną zlituje!!! Dwadzieścia jeden godzin tu siedzę!” Widok starszej kobiety z włosami w nieładzie i zmęczoną, szarą twarzą, rzucającej się na uciekającego w popłochu lekarza, to tylko jedna z wielu scen, które zapamiętam z ostatniego pobytu w szpitalu. A ten był szczególny, ponieważ w jego trakcie, w przeciągu ośmiu godzin,…Continue reading S.O.S. jadę na SOR!