Między ciszą, a ciszą

Norwid zapytany o słowa, które według niego mają największy ładunek dramatyczny, po krótkim namyśle wybrał „za późno”. Gdybym ja, jako ciężarna nie-poetka, jeszcze jakiś czas temu miała wskazać na jedno z najbardziej dramatycznych słów związanych z ciążą, to byłaby to …”cisza”.

CICHO, CORAZ CISZEJ

Był taki moment na początku mojej ciąży, kiedy wokół mnie zaczęło być cicho, coraz ciszej. Z dnia na dzień przestałam mieć tysiąc spraw na głowie, nie musiałam niczego planować, organizować, przegadywać, negocjować. Ba! Nie było mi wolno. Musiałam zwolnić. I tak z życia, w którym cisza była luksusem, pilnie strzeżonym i pielęgnowanym skarbem, wpadłam w dźwiękową próżnię. Gdzieś tam świat pędził, działy się rzeczy, sprawy – wielkie, małe, a ja tkwiłam w bez-ruchu, bez-czasie, czekając na kolejny dzień (wciąż i oby) z małym Lwem w brzuchu. I to był moment, kiedy tak naprawdę zaczęłam uważniej przyglądać się ciszy, która mnie otaczała i temu, do czego mnie zapraszała.

ALL THAT JAZZ

A cisza w okresie ciąży wcale nie jest jednoznaczna. Doświadczam jej na wielu poziomach. Czasami mnie otula, uspokaja, koi, daje mi tak potrzebne wytchnienie. Bywa przyjemna. Doceniam ją. Pozwala mi usłyszeć to, o co wcześniej było zagłuszane przez zgiełk codzienności. Są również dni, kiedy doświadczenie ciszy jest dla mnie trudne, wręcz nie do zniesienia. Próbuję wtedy starych, sprawdzonych sposobów na jej zagłuszenie. Włączam radio i bezrefleksyjnie słucham wielogodzinnych blabla rozmów i serwisów informacyjnych. Ciągiem słucham o polityce senioralnej, sytuacji w Libanie czy przygotowaniach do kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych. Włączam kolejny podcast. Puszczam muzykę. Bezsensownie przeglądam internet, chłonę krzykliwe, puste treści, odpalam kolejny filmik. Koniecznie z dźwiękiem. Okopuję się dźwiękami, zasłaniam obrazami, broniąc się przed tym, co najważniejsze – wewnętrzną ciszą, która pozwala mi usłyszeć…siebie.

O TYM CO NAJWAŻNIEJSZE

I żadna rozmowa z ekspertem na temat zmian klimatu czy kliknięcia w dziesiątki wydarzeń, na które nigdy nie pójdę, nie są ważniejsze i ciekawsze od tego, co cichutko i nieśmiało dyktuje mi mój wewnętrzny głos, podpowiada intuicja. A jest czego słuchać. Szczególnie teraz, kiedy do pojawienia się małego Lwa pozostały niecałe dwa miesiące. Zadbaj o siebie. Odpuść. Zaufaj. Kochaj. I pozwól sobie być w ciszy. Już za chwilę, chwileczkę, w Twoim życiu może być naprawdę głośno! 😉

 

 

Podziel się tym tekstem z innymi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.