Poród w czasach zarazy. Dziennik

10 marca Stało się. Jestem w szpitalu. Wczoraj ciśnienie znów niebezpiecznie poszybowało w górę i postanowiliśmy nie czekać do rana. Złapaliśmy walizkę z rzeczami do porodu (nieco już zakurzoną) i pojechaliśmy na IP. Tam dowiedziałam się, że nie ma wyjścia i muszę zostać – stan przedrzucowkowy nie śpi.  Przed północą zamknęły się za mną drzwi…Continue reading Poród w czasach zarazy. Dziennik